piątek, 20 września 2013

DZIEN 24

Trochę tu ucichło ostatnio ale za dwa dni port i miliony inspekcji, więc
trzeba wszystko wyprowadzić na prostą, a nawet jeszcze bardziej, nawet te
bzdurne i nikomu niepotrzebne rzeczy za które któraś z inspekcji może mieć
uwagi. Tak bywa, wiele rzeczy jednak robi się na pokaz.

Wspomniana 72 tomowa encyklopedia w niepełnym składzie;).

A co w tym wszystkim ja robiłam? Wklejałam do specjalnego segregatora
poprawki do książek z locją na cały świat. Coś jak 72 tomowa encyklopedia
formatu a4. Może nie dokładnie 72, bo kilku numerów nie ma w ogóle, a
niektóre są wielokrotnie np. 57, 57A i 57B. Aktualizacja tego polega na tym,
że co tydzień jest kilka kartek z oznaczeniem danej książki i co sie tam
zmienia. I takie coś wklaja się (czasem jest to kilka linijek, a czasem i po
3 strony:P) na czystą kartkę w segregatorze do którego w ubiegłym roku
robiłam zakładki. Po prostu wycinałam z wycofanych już map kartki, ciut
większe niż a4 z numerkami na prawej krawędzi, wszystko ładnie zalaminowane
jest. Ale numerki są tak zrobione jak np. czasem w kalendarzu miesiące są
zrobione, żeby łatwiej było otwierać na danym miesiącu... do segregatorów
czasem są takie kolorowe przekładki, że jak się je odpowiednio ułoży, to
pierwsza strona ma na górze kawałek, druga trochę więcej, że widać kawałek
tej pod spodem, trzecia ma jeszcze dłuższy ten bok. No nie wiem jak to
wytłumaczyć inaczej:P. W każdym razie chodziło o to żeby jak się otworzy
segregator i chce się np. poprawki do książki z numerm 57, to wystarczy
jeden rzut okiem i od razu się otwiera na danej stronie bo widać numerki
właśnie dzieki temu co robiłam. Zrobię zdjęcie i potem wyślę o co mi
chodzi:P. Piękne to nie jest ale funkcjonalne i pomocne. A i tak zajęło to
strasznie dużo czasu wtedy i szczerze (chociaż mnie czasem kusi) nie chce mi
się robić tego jeszcze raz, żeby było pięknie:P. Z resztą i nie jest to
potrzebne, może jedynie jak kiedyś nie będę miała co robić, to numerki
ładniejsze zrobię;).

To własnie moje zakładki w segregatorze:).

Co prawda z racji tego, że każdy powienien te poprawki aktualizować co
tydzień i wklejać po prostu tydzień w tydzień do segregatora, to tego
wklejania było w sumie słownie może z 10 kartek... ale od ubiegłego roku,
gdzie od stycznia do września/października zrobiłam wszystko jak leci, potem
Mariusz do grudnia to prowadził i potem po nim aż do teraz były dwie osoby.
Dodam, że na początku roku np. teraz w styczniu, wyrzuca się poprawki z 2012
roku (bo gdyby to wszystko trzymać to pewnie już by kilka segregatorów było,
a to nie jest potrzebne, bo i tak co jakiś czas przychodzą nowe książki, a
do tego co roku przychodzi cała nowa książka z poprawkami za poprzednie lata
(taka książka z poprawkami do innej książki:P) - te wyklejanki są w celu
bieżącej aktualizacji, bo się boja przesunęła, bo jakaś latarnia już nie
świeci albo na jakimś obszarze już nie ma zakazu pływania, a to ważne i
trzeba o tym wiedzieć na bieżąco).

Poprawki, już prawidłowo wklejone.

Więc niby wszystko było zrobione, poprawki wklejone... Ale chyba lepiej by
było żeby nie było to zrobione niż żeby było zrobione tak jak było.
Naprawdę. I ze trzy wachty spędziłam na odklejaniu poprawek (przyklejane są
zwyczajnym klejem do apieru i do tego zazwyczaj dość niedbale, więc
większego problemu nie było) i wklejaniu ich ponownie, w kolejności,
uzupełnianiu brakujących(!?!) tygodni i wycinając niepotrzebnie wklejane
nagłówki z każdą poprawką (jak już i tak odklejałam je to od razu obcinałam,
zwłaszcza, że wklejane były na zasadzie tylko górną krawędzią, więc i tak
cześciowo zazwyczaj nagłówki były "uszkadzane" przez odrywanie).

Segregator z poprawkami (ten pierwszy) i wiele jemu podobnych.

Poprawka wygląda tak, że jest strona a4 pionowo, dwie kolumny, lewa i prawa,
skończy się lewa, jest prawa i następna strona tak samo. Dokładnie taką samą
zasadą się wkleja, czyli lewa kolumna, prawa kolumna. Proste, prawda? Otóż
najwidoczniej nie do końca:P. Pomijam już braki w poprawkach, to nie wiem
czemu niektore wklejane były obok siebie, a miało by to sens tylko jeżeli
poprawki były by takiej samej długości zawsze, a nie są. Dlatego system
kolumnowy jest jedynym słusznym. Ale widocznie nie dla każdego. Więc miałam
zabawę. Do tego poprawki są na każdy tydzień, więc w danym tygodniu jest
kilka-kilkanaście poprawek dla różnych książek, więc poprawki drukowane są
według wspomnianego schematu kolumnowego gdzie każda książka zaczyna się
nagłówkiem np. NP18 Baltic Pilot Vol 1 (2012 Edition) mniej więcej, bo nie
znam jeszcze na pamięć tego:P. I leci poprawaka np. Paragraf 2.2 2 line 3-4
i potem opis co sie tam dzieje: wstawić, dodać, usunąć, zmienić, a na końcu
poprawki w prawym dolnym rogu jest numer tygodnia np. 38/13 (38 tydzień 2013
roku). Bardzo często np. zmiany wymaga głebokość gdzies w jakimś miejscu.
Albo komuś wydającemu książki wpisało się we współrzednych 53 stopnie, a
miało być 52. I trzeba zmienić 3 na 2. I jak się to wkleja, to na każdej
nowej stronie wkleja się pierwszą poprawkę z tym nagłówkiem, a potem już
bez, bo bez sensu, tylko miejsce zabiera i kleju więcej trzeba. No ale
poprawiłam, uzupełniłam braki, segregator aktualny i wyprowadzony na czysto.

Lista poprawek w książce z locji.

Kolejnym krokiem tego zadania jest zaznaczenie w każdej książce każdej
poprawki (z tych wczesniej wklejanych). Zazwyczaj przy danym paragrafie, na
wysokości miejsca gdzie potrzebna jest zmiana wpisuje się na marginesie
kolumny numer tygodnia danej poprawki. Jeżeli trzeba usunąć jakieś linie
albo nawet cały paragraf to się po prostu wykreśla długopisem i linijką
przekreślając usunięte linijki. Jeżeli jest na tyle miejsca żeby w czystelny
sposób zminić np. jakąś cyfrę w tekście, to też się to wpisuje ale
najcześciej chodzi o podmianę kawałka tekstu albo o wstawienie nowego
akapitu w danym miejscu, więc się zadowala numerem poprawki na marginesie,
żeby jeżeli ktoś będzie używał książki na danej stronie i będzie potrzebować
tego fragmentu, to czytając zobaczy, że tu się coś zmieniło i sobie to
sprawdzi. I tyle. Proste ale jednak czasochłonne.

Przykład poprawki w książce.

Jak była w końcu ładna ale już nie tropikalna pogoda, to na skrzydłach
mostka są wypisane długości do dziobu i rufy, robiłam to w ubiegłym roku ale
markerem:P, bo farbą to za dużo babraniny by było, bo to małe jest, a tu nie
mają takich pędzelków:P. Czarny marker trzyma się twardo ale czerwony się
wymył, a że znalazłam czerwony olejny marker, to teraz się jedno i drugie
będzie trzymać. Bo to jest na białym tle czarne strzałki (jak układ
współrzędnych trochę to wygląda) i czerwone cyferki z metrami w każdą
stronę. Niestety znaleziony biały marker był popsuty, więc jedynie w
niektórych miejscach trochę poprawiłam białym. Niestety jak malują to
zazwyczaj omijają ten kawalek, więc jest taki inaczej biały niż wszytsko
dookoła. Ale z czerwonym poprawionym wygląda już zdecydowanie lepiej:).

Wspomniany wcześniej poprawiony już "układ współrzędnych" na skrzydle mostka;)

I tak mijały ostatnie dni.

Wczoraj wpłynęliśmy do Kanału Angielskiego, z lewej Anglia, z prawej
Francja, Holandia, potem Morze Północne, a teraz okolice Danii. W niedzielę
około 23 wchodzimy do Gdańska, mamy stać do wtorku. W wolnych chwilach
uzupełnię bloga o zdjęcia (dodam w poprzednich notkach zdjęcia wyjaśniające
niektóre moje opisy:P czyli np. tu dorzucę zdjęcie segregatora, książek i
poprawek, gdzieś tam dorzucę słit focię Iguany:P i inne takie). W każdym
razie warto będzie cofnąć się do poprzednich notek ale będę informować o
tym. Bo bez sensu w jednej notce wrzucać wszystkie foty, czytelniej będzie
do każdej fotki dorzucić:).

A potem Rosja i dłuuugie stanie. Ciekawe ile czasu tam będziemy stać.
Dobrze, że załatwiliśmy mi tą wizę rosyjską, bo chyba by mnie szlag trafił
tyle czasu tam stać i siedzieć tylko i wyłącznie na statku. Może nawet nie
skończy mi się wcześniej niż wyjdziemy;). Dla wyjaśnienia, to wizę mam na
miesiąc, bodajże do połowy października jakoś.

No nic, koniec wachty (1600), trzeba iść na obiad:).

Buziaki,
A.


Received: from MPD at Globe Wireless;
Fri, 20 Sep 2013 16:17 UTC
Message-id: 787579456

1 komentarz:

  1. A to nie szybciej wydrukowac to na nowo? No ale w sumie jak sie kleju nawachasz przy tej robocie to moze mniej buja ;)

    OdpowiedzUsuń