niedziela, 27 października 2013

Z życia statku, dni które milczeliśmy.

Długo była cisza, bo albo nikomu sie nie chciało pisać albo (co było czynnikiem zdecydowanie przeważającym) nie było o czym pisać.

Więc w ramach rekompensaty trochę zdjęć:)

Zdjęcia z bardzo "skomplikowanego" manewru przepłynięcia pod mostem. Ironia i sarkazm tu powinny, aż kipieć i bulgotać. Powód: Kapitan Gargamel Tchórzliwy. Czemu Gargamel? Bo mógłby spokojnie zrobić karierę w przemyśle dubbingu do bajek, tam,z takim głosem zdecydowanie. Tu z takim glosem i ciągle powtarzanymi do bólu tymi samymi hasłami, zdecydowanie szkodzi to zdrowiu psychicznemu załogi. Ale tego nie da się opisać, to trzeba usłyszeć:P.

Tchórzliwy? Bo sam boi sie swoich decyzji i każdej czynności związanej z prowadzeniem statku (pomijam, że na prowadzeniu statku też podobno sie nie zna, wiec może jego obawy są uzasadnione) i tą samą miarą bierze każdego (przy czym i tak w swej niewiedzy wychodzi z twardego przekonania, że to On wie wszystko najlepiej - bo w końcu "jest KAPITANEM!" ale nie w przypadku każdego to znaczy cokolwiek niż chociaż by posiadanie imienia).

No to po przejściu tego strasznie trudnego mostu (Cieśniny duńskie) płynęliśmy dalej i w okolicach Dover w Kanale Angielskim robione było ostatnie zdjęcie.

Później już tylko Atlantyk ale oblicza jakie przyjmuje (a przynajmniej tego namiastka) w następnym poście).

Buziaki,
A.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz