Kolejny temat z serii "życie na statku". Pewnie każdy sobie zdaje sprawę, że
w różnych miejscach na świecie są różne strefy czasowe. Zależy to
bezpośrednio od szerokości geograficznej i oblicza się wg. Tzw. Południka
Greenwich, który został uznany za Południk 0st. Greenwich kiedyś było małym
miasteczkiem pod Londynem, a dziś już dzielnicą Londynu. Od niego oblicza
się tzw. Czas GMT (Greenwich Meridian Time - czas Południka Greenwich).
Czasem spotyka się też oznaczenie UTC (Universal Time Coordinate), który na
potrzeby naszych rozważań jest zbieżny. Różnice są sekundowe i wynikają z
pewnych założeń co do tego kiedy jest dokładnie to zero;)
Strefy czasowe są dzielone w miare równomiernie, tzn. Na szrokość Ziemia ma
360 stopni, a każda z 24 stref ma odpowiednio 15st. Szerokości poczynając od
tego, że południk 0st. Jest środkiem strefy 0 czyli innymi słowy strefa GMT
zaczyna się na 7,5st.szer.geogr.zachodniej, a kończy na
7,5st.szer.geogr.wschodniej. Idąc dalej strefa GMT+1 zaczyna się na 7,5st.E,
a kończy 15st. dalej czyli na 22,5st.E.
W praktyce przyjęto, że strefy będą dzielone po pierwsze na kraje - gdzie to
praktyczne i możliwe kraj ma jedną strefę niezależnie od szerokości
geograficznej, a także przyjęto, że pewne grupy krajów sąsiadujących będą
znajdować się w jednej strefie czasowej. Przykład jest chociażby w niemal
całej Europie. Nam jest łatwiej, a róznica w czasie wschodu i zachodu jest
niewielka i nie powoduje, że np. w Hiszpanii mamy zachód o 13 po południu;)
Co z tego wynika dla nas? Statek przemieszcza się często na przestrzeni
kilku, a nawet kilkunastu stref czasowych. W Ekwadorze jak i w dużej części
Am. Południowej strefa właściwa to GMT-5. W Rosji z kolei GMT+4, czyli całe
9h różnicy czasu. Nie możemy jechać na jednej strefie, bo zaburzy to
zupełnie pojęcie dnia i nocy i utrudni niesamowicie operacje w porcie. Agent
umówi się na 1500, a dla nas to będzie 0400, gdzie przecież ludzie powinni
spać... Dlatego strefy zmieniamy wraz z postępami w podrózy.
W przypadku naszej podróży z Ekwadoru przez Panamę do Kolumbii nie było
problemu, bo mamy jedną strefę. Problem, że z Kolumbii do Rosji jest wciąż
9h, a czas podróży to ok. 15 dni. Wynika z tego, że częściej niż co drugi
dzień trzeba zmieniać strefę o jeden. W żegludze na wschód z dnia odejmuje
się godzinę i przestawia zegarki do przodu. Jak sie to odbywa w praktyce?
Najczęściej drugi oficer (to ja) przestawia tzw. Zegar matkę, do którego
podłączone są wszystkie zegary na statku z godziny 0100 w nocy na 0200 w
nocy. Dla załogi oznacza to godzinę spania mniej, dla mnie - godzinę pracy
mniej (w drugą stronę oni śpią dłużej, a ja pracuję dłużej). Najczęściej
działa to tak, że czas zmieniamy co drugi dzień aż dojedziemy do Europy.
Często po drodze bierzemy paliwo, zaopatrzenie czy nawet zawijamy do
dodatkowych portów, dlatego zostawia się strefę GMT+1, lub GMT+2 aż do samej
Rosji i tam zmienia nawet dwa razy dziennie.
Czy to jest męczące? Pewnie każdy na wakacjach zmagał się z kilkoma
godzinami różnicy czasu. Problem ze spaniem, zmęczeniem czy tzw. Jet lag'iem
(właśnie efekt zmian stref czasowych w przelotach samolotem). U nas odbywa
się to notorycznie i nim zdążymy przestawić ogranizm o jedną strefę już
zmieniamy o następną. W praktyce wygląda to tak, że płynąc na wschód po
kilku dniach pojawia się problem z notorycznym niewyspaniem, a później - z
brakiem apetytu w godzinach posiłku, później mamy problem z zaśnięciem, aż w
końcu wszystko się normuje. W żegludze na zachód, podobnie jak w podróżach
lotniczych nie jest to tak męczące, bo gdy np. przylatując do Ekwadoru mamy
godzinę 21, organizm odczuwa, że jest koło 3 w nocy i chce spać. Nic
strasznego położyć się po 22 spać. Wyśpimy się 8h i zamiast wstać powiedzmy
o 8 obudzimy się wyspani koło 6-7 i dość prosto przestawimy się na tamtą
strefę. Płynąc czy lecąc na wschód jest o tyle gorzej, że mając na zegarku
np. 23, organizm odczuwa dopiero godzinę np. 15 i za nic nie chce się spać.
Zasypia się dopiero nad ranem, kiedy trzeba już wstać i potem cały dzień
mamy z głowy:)
Co jeszcze? Czas letni. Pewne utrapienie do obliczeń, bo po pierwsze nie
wszystkie kraje świata zmieniają go w tym samym dniu (w Europie na szczęście
tak), a po drugie nie wszystkie kraje świata zmieniają go w ogóle. Przykład?
Rosja. W Polsce mamy czas zimowy - GMT+1, a w Rosji stały - GMT+4. W Polsce
czas letni - GMT+2, a w Rosji - nadal GMT+4. Dlatego czasem dla obliczania
musimy uwzględniać, że te różnice są inne w zależności od pory roku i co
więcej zmieniają się w różnych miesiącach. (Dodam, że Ekwador jak i kraje
strefy Równikowej dla zasady nie zmieniają czasu, bo słońce jest przez wiele
godzin każdego dnia).
Skąd wiem jaka strefa jest w jakim kraju? Z książek rzecz jasna. Mamy
odpowiednie wydawnictwa, które aktualizujemy dość często i tam jest tabelka
ze strefami całego świata (nawet krajami, które nie mają dostępu do Morza -
dlaczego? Bo czasem czysto biznesowo potrzebujemy informacje o jakimś
kooperancie czy dostawcy kiedy ma godziny pracy).
Są też kraje na świecie, np. malutkie państwa wyspiarskie, które mają strefę
7 i 3/4, lub połówki, a także kraje, w których jest kilka stref czasowych -
jak USA czy Rosja.
I na koniec - co ze strefą 12? Czyli południkiem 180st? Jego przekroczenie
powoduje nie tyle zmianę strefy o godzinę, a zmianę daty o jeden. Płynąc z
zachodu na wschód zmieniamy datę do tyłu, tzn. O godz. 2359 powiedzmy w
niedzielę 05.09 następny dzień to... niedziela 05.09:P Dzięki temu marynarze
mając zwyczajowo wolną od pracy niedziele, mają ją dwa razy z rzędu. Płynąc
ze wschodu na zachód jest gorzej - z soboty 04.09 od razu robi się
poniedziałek 06.09 i na niedziele trzeba poczekać cały tydzień....
Od razu dodam, że na potrzeby liczenia czasu pracy te godziny dodatkowe lub
odjęte nie istnieją. Jeśli ktoś ma wolne od 22 do 06 to nie ma to znaczenia
czy wyszło 8h, 7 czy 9 - liczy się zawsze 8h. s
Received: from MPD at Globe Wireless;
Mon, 16 Sep 2013 14:31 UTC
Message-id: 403969515
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz