poniedziałek, 2 września 2013

02.09.2013, Ocean Spokojny

0126 czasu lokalnego (0726 czasu polskiego)

W związku z tym, że Aga śpi, a ja w pracy - w końcu jest środek nocy to
pozwolę sobie napisać coś od siebie:)
Przyznam, że notki Agi czytałem dość pobieżnie i nawet nie wiem co tam
publikowała, więc mogę się powtarzać.

Dla mnie to już bodajże 10 rejs, drugi na tym statku, czwarty na tej klasie
(typie) i bodajże czwarty z tym samym kapitanem. Nie wiem, które już kółko
na linii Ekwador - Rosja, bo to taka typowa trasa dla naszej firmy od wielu
lat. Mamy na tej linii w sumie na stałe 7 statków, więc dość łatwo tutaj
trafić. Oprócz tego wiele wchodzi do Ekwadoru po ładunek do innych portów.
Innymi słowy, w pewien sposób taki rejs staje się rutynowy, bo w końcu leci
się nie po raz pierwszy tą samą trasą, przez dobrze znane lotniska, nocuje w
tym samym hotelu w Guayaquilu, jedzie z tym samym agentem, do znanego portu.


Z jednej strony to świetnie, bo odpada czasem spotykany problem, gdzie
wszystko, włącznie z samym statkiem jest obce i problem jest ze znalezieniem
piętra, na którym jest własna kabina nie mówiąc o ogarnięciu urządzeń na
mostku czy wszystkich papierów i systemów. Tutaj mam pewien komfort, bo z
tego statku zszedłem bodajże 19 grudnia 2012 roku, po mnie było tylko dwóch
oficerów, temu pierwszemu przekazywałem obowiązki, a od tego drugiego teraz
przejąłem ponownie. Przez taki czas można oczywiście "zapuścić mostek", ale
akurat trafiło się tak, że obydwaj trzymali raz wyrobiony porządek i metodę
pracy, tak więc wracam na swoje.

Może trochę zmieni się trasa, bo w związku z zimą w Ekwadorze (trochę słowo
na wyrost. W Ekwadorze nie ma pór roku, bo ciężko o jakieś dogłębne różnice
w porach roku jeśli jest się niemal na Równiku, mamy za to porę suchą (przez
większość roku) oraz porę deszczową (czyli okolicę listopada - kwietnia),
którą poprzedza okres nieco chłodniejszych temperatur. Od kilku lat jak na
całym świecie zmienia się nieco klimat i ten okres chłodniejszy bywa zbyt
chłodny i temperatury spadają poniżej wymaganych dla poprawnej wegetacji
bananów przez co rosną mniejsze i zwyczajnie nie spełniają norm zbioru. Do
tego dochodzi problem z przesyceniem rynku kilka lat temu, kiedy przed
kryzysem kto mógł zakładał plantację bananów, a w ciągu tygodnia
eksportowano nawet 2mln kartonów tylko z jednego portu, później przyszedł
kryzys, załamanie systemu kredytowego i małe plantacje zwróciły się w stronę
upraw kakao i innych takich. Z czasem doprowadziło to do tego, że jest za
mało plantacji, a banany za słabo rosną i stąd problem z załadunkiem do
pełna.

Statek to ok. 240 000 kartonów bananów (po 18,4 kg) i ciężko nazbierać na
już aż tyle owoców, a przecież statków jest kilka na raz. Dlatego właśnie po
wyjściu z Ekwadoru i przejściu Kanału Panamskiego przejdziemy do Turbo w
Kolumbii po brakujące 80 000 kartonów.

Turbo to port dość specyficzny, bo w zasadzie jest to jedynie ujście rzeki,
gdzie statki stają na kotwicy, a towary sa podstawiane dużymi barkami i
mocowane do burty. Nie ma nabrzeży i w zasadzie portu też, więc zwiedzania
nie będzie:)

Na razie tyle, za kilkanaście godzin podchodzimy do Balboa, w Panamie i tam
będziemy oczekiwać ok. 24h na przejście Kanału. O nim samym i tym jak statek
przechodzi Kanał w następnym wpisie;)


Received: from MPD at Globe Wireless;
Mon, 02 Sep 2013 06:47 UTC
Message-id: 898136733

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz