01.09.2013 Dzień piaty wycieczki
1203 mojego czasu
Płyniemy. Jaka jest różnica między płynięciem, a staniem w porcie? Oprócz
subtelnego bujania na boki? Wibracje. Wszystko wibruje. To jak by siedzieć
na włączonej wirującej pralce, tylko z ta róznicą, że nie można z niej
zejść... Subtelna różnica:P. Uciążliwe. Bardzo. Samo bujanie jest spokojne,
w końcu to Ocean Spokojny ale wibracje wprawiają w drżenie wszystko. Ale
drugiego dnia chyba zaczynam wierzyć w to, że można się do tego
przyzwyczaić:P. Jest nadzieja;).
Wczoraj zeszliśmy z wachty, to pilot dalej był. Potem o 18 kolacja i spać.
Od północy wachta. A za oknem ciemność, gęsta ciemność. Widać było tylko
łunę miasta z prawej burty i światło nawigacyjne na dziobie statku. Później
w oddali zaczynało majaczyć światło płynącego do Guayaquilu innego statku. A
tak poza tym nic więcej, ciemno i tyle. Ostatecznie położyłam się na kanapie
i spałam dalej:P. Przed czwartą zmieniłam tylko kanapę na łóżko w kabinie i
spałam dalej;). Chwilę po czwartej wrócił z mostka też Mariusz. Dzisiaj rano
znowu przed 12 obiad (na deser jogurt z mango <3) i od 12 na mostek. I
wypatrywanie delfinków:D. Ale ani jeden nie chce mi się pokazać.
I płyniemy... Jutro Panama, a przejście kanału dopiero 3 września, więc noc
na kotwicy przed kanałem.
Buziaki,
A.
Received: from MPD at Globe Wireless;
Sun, 01 Sep 2013 20:16 UTC
Message-id: 897954964
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz