Wejście do St. Petersburga (końcówka wejścia, bp samo wejście trwało dobre 3 h). Po lewej Kanonerski Ostrov i po prawej nabrzeże - wszystko to teren portu.
Dzisiaj Mariuszowi udało się "zerwać" wcześniej z pracy i około 17 już
zbieraliśmy się do miasta. Najpierw trzeba było iść na przystanek, a to już
nie mały spacer. Potem autobusem numer 19 pojechaliśmy do centrum w okolice
stacji metra Sennayaploshchad (po naszemu Plac Sienny:P).
Kazansky Sobor.
Później spacer przy katedrze Kazansky Sobor, potem dalej gdzie znajduje sie kamienica przypominająca
budynek redakcji gdzie pracował Superman:P a tutaj znajdował się Dom
Książki, tu też przecięliśmy Nevskiy prospekt, gdzie dalej szliśmy ulicą
gdzie na końcu stała Khram Spasa Na Krovi (Sobór Zmartwychwstania Pańskiego) zdobiona złotem i milionem kolorowych mozaik.
Sobór Zmartwychwstania Pańskiego
Obok katedry był targ z suwenirami ale albo ceny z kosmosu albo wybór taki że głowa boli i
nie ma opcji się zdecydować, a wszystkiego limit bagażowy nie pozwala kupić,
z resztą za wiele rubli też nie udało Nam się załatwić;).
Marsovo Pole
Później przez Pola Marsowe i przez Troitskiy most (skąd pięknie było widać dwa wielkie mieniące
się całą gamą kolorów od niebieskiego do granatowego z dodatkiem słonecznego
złota, które wraz z malejącym dystansem między Nami okazywały się coraz
mniej piękne i coraz bardziej mokre), zachęceni przez deszcz udaliśmy się na
Whoopera do Burger Kinga. Ciepło sucho i WiFi.
Troitskiy most i "płonący Petersburg"
Posiłek znacznie skrócił niecierpliwe oczekiwanie końca deszczu i można było ruszyć dalej ale tym
razem już ubierając na siebie wszystko inne co było (w moim przypadku było
to wyjęcie z torebki podpinki do kurki i użycie jej, dodanie czegoś na głowę
i rękawiczek. Ja oficjalnie rozpoczęłam już sezon szalikowo-czapkowo-rękawiczkowy na dobre. Przynajmniej na razie, bo czeka
mnie jeszcze powrót do Ameryki Południowej, gdzie myśl o takim ekwipunku
zaczyna wydawać się śmieszna i marzy się o wachlarzu, a najlepiej wielkim
wiatraku, bo o prywatnym klimatyzatorze nie wspomnę:P. No ale aktualnie
bardzo ciepło myślę o czapeczce i rękawiczkach:P. Chociaż po deszczu
powietrze było mniej arktyczne, takie jak by cieplejsze.
Spotkany po drodze zając:P i widok na wcześniej wspomniany most;)
Ale kontynuowaliśmy dalej naszą wycieczkę (dodam jeszcze, że w między czasie
zrobiło się już prawie ciemno) trasa biegła przy kolejnej katedrze tym razem
Piotra i Pawła (Petropavlovskaya Krepost) wraz z całą fortyfikacją na wyspie
i starą mennicą. Iluminacja naprawdę wyciąga z budynków to co najlepsze.
Petropavlovskaya Krepost
Przy katedrze spotkaliśmy kota, który jak to w kocim zwyczaju bywa udawał,
że wcale nie chciał do nas przyjść i to tak przypadkiem wyszło ale miziać
się dał. Taki futrzaty, puchaty i mięciusi. Nawet obróżkę miał. To taki
dachowiec w klimacie Rosyjskiego kudłacza. Naprawdę ładny kot:). I nawet
potem może wrzucę równie ładne jego zdjęcie ;).
Wspomniany kot i stara mennica w tle:P
Po zejściu z wyspy minęliśmy ZOO, nawet było czuć, że tam mieszkają
zwierzaczki. Ale na pewno już wszystkie spały;).
Widok z mostu na Ermitazh
Pętlę którą podążaliśmy kontynuowaliśmy dalej idąc w stronę kolejnego mostu,
tym razem Dvortsovim mostem wychodzącym na Ermitazh. Tu zdecydowaliśmy się
na kawę na barce gdzie był Dom Kawy, taka rosyjska sieciowa. Kawa całkiem
niezła. Chociaż szliśmy z postanowieniem wypicia gorącej czekolady, której
nie mieli.
Kubek w Domu Kawy był genialny:)
Dalszy punkt wycieczki to przejście Placem Pałacowym wraz z budynkiem Sztabu
Generalnego (zaprojektowanym przez Carlo Rossi, ale nie wiem czy to ten od
wina:P), a potem już tylko Nievskiy do stacji metra Gostiniy Dvor do już
wcześniejszego Placu Siennego. I stąd już tylko bus numer 19 (mieliśmy
szczęście, bo trafiliśmy na ostatni jego kurs, potem był by problem jak tu
wrócić do portu:P).
Plac Pałacowy i budynek Sztaby Generalnego
Po drodze mijaliśmy wiele domów różnych znanych osób np. Dostojewskiego,
Puszkina, Tołstoja czy Rimskiy-Korsakova.
Odliczanie do Sochi i taka ich Mariacka
Wycieczka nie wiem ilu kilometrowa ale w pełni obejmująca wszystko co chyba
najważniejsze, chociaż i tak w minimalnej dawce.
Buziaki,
A.
Received: from MPD at Globe Wireless;
Sun, 29 Sep 2013 01:02 UTC
Message-id: 790850784












Brak komentarzy:
Prześlij komentarz