Wydawałoby się, że dzisiaj Internet jest wszędzie. Niestety, wciąż nie na
wszystkich statkach. U nas łączność ogranicza się do bardzo sprawnej wymiany
maili z danymi. Technicznie?
Na statku korzystamy z systemu satelitarnego Inmarsat. W praktyce wygląda to
tak, że specjalny terminal, który jest też lokalnym serwerem odpowiada za
łączność. Do niego podłączone są wszystkie komputery. Na komputerze kapitana
(lub nie niektórych statkach na serwerze) uruchomiony jest serwer poczty
POP3 (miejsce, do którego nasz terminal przesyła odebrane przez satelitę
maile), do którego łączą się z kolei wszystkie komputery klasycznym
Outlookiem i pobierają pocztę dla swojego adresu. Wysyłając pocztę wysyłamy
ją wpierw na ten serwer poczty do Kapitana (nie, nie widzi tych maili. To
tylko malutka aplikacja z konsolą), dalej idzie to poprzez terminal do
anteny FBB250, która łączy się z jedną z czterech satelit systemu Inmarsat
P4 i dalej przesyła to na ląd do bramki skąd już tradycyjnymi łączami
wiadomości trafiają do odbiorców.
W związku z tym, że łączność prowadzona jest przez satelitę nałożono pewne
ograniczenie co do wielkości poczty i generalnie jest zakaz (poza pocztą
służbową) przesyłania poza tekstem jakichkolwiek załączników.
Korzystając jedynie ze zwykłej poczty mail notki na bloga wysyłamy na
specjalny adres email, z którego zdalnie i automatycznie są publikowane.
Wygląda to tak jakby ktoś moderował bloga, ale w praktyce od notki w
Guayaquilu nie byliśmy na blogu i pewnie do Rosji nie będziemy. Dlatego
zdjęcia czy komentarze pojawią się najwcześniej tam:)
Jak się żyje i pracuje bez Internetu?
W zasadzie normalnie, nie ma większego problemu. Kontakt ze światem mamy
albo poprzez maile z domu, albo poprzez gazetkę (polską), która jest
codziennie wysyłana na statki. Głównie polityka i piłka nożna, ale też da
się znaleźć to co trzeba;) Taka codzienna prasówka i często wiem więcej co
się dzieje w domu niż Ci co tam siedzą, bo zwyczajnie mam czas żeby
spokojnie wszystko przeczytać.
Problem jest jak trzeba coś znaleźć, google niedostępne. Najczęściej wtedy
pisałem do Agi żeby mi znalazła odpowiedź na moje pytanie, albo po prostu
zapisuje się strony czy rzeczy "do sprawdzenia" i jak pojawi się w porcie
internet to wtedy się sprawdza wszystko zaległe.
Czasem tylko ktoś w biurze zapomni, że nie mamy internetu i wyśle nam mailem
linka, żebyśmy sobie sprawdzili czy wręcz "wejdźcie na stronę i ściągnijcie
plik"... no cóż. Bywało, że dział IT wysyłał nam instrukcje jak
zaktualizować oprogramowanie online... Ale przecież dobrze wiadomo, że
statek to jedno, a biuro to już zupełnie inny świat:)
Received: from MPD at Globe Wireless;
Sat, 07 Sep 2013 17:17 UTC
Message-id: 400523454
Aha... Hmmm...
OdpowiedzUsuń