sobota, 7 września 2013

Po wyjściu z Turbo

07.09.2013, Morze Karaibskie

Port to zawsze okres, kiedy na nic nie ma czasu, a już na pewno na pisanie.
Cykl dnia ogranicza się do spać - pracować - jeść. Męczący bywa nawet nie
sam nawał pracy jako takiej co jej czas, bo długotrwałe trzymanie wacht 6 na
6 h powoduje permamentne niewyspanie i zmęczenie, a gdy pojawi się jeszcze
potrzeba biegania po ładowaniach czy nawet tylko góra dół pokład - mostek to
bywa ciężko. Na szczęście wracamy do wacht morskich, normalnego cyklu pracy
i mniejszej ilości godzin. Można się i nieco bardziej wyspać i też nigdzie
nie trzeba biegać, a 99% czasu pracy przebiega na mostku. Czasem trzeba iść
kapitanowi komputer zrestartować albo drukarkę odblokować;)

Niestety Turbo nie było w zasięgu MarineTraffic, ale sam port przedłużył się
o dobre 30h. Dlaczego? Ulewy. Jak na polskie warunki, pewnie o każdej takiej
opowiadali w TVN24, a tutaj są normą. Czasem jedna po drugiej, czasem ciągle
przez 8h, a można się domyśleć, że jak leje to nie ładujemy. A jak nie
ładujemy to się spóźniamy:)

Ostatecznie udało się wyjść z Kolumbii, załadowaliśmy dodatkowe 80 tysięcy
kartonów i teraz już w drogę do Rosji. Do Rosji planowo powinniśmy dojechać
23 września, natomiast nie wiem czy widać nas na mapie, ale za ok. 24h
powinniśmy przechodzić pomiędzy Hispaniolą, a Puerto Rico i tam się pojawimy
w zasięgu. Potem dopiero Azory, choć też dużo zależy od pogody, bo w
przypadku gorszej prognozy zmieniamy nieco trasę i możemy pojechać dość
daleko od wysp.

W Rosji czeka nas prawdopodobnie dość długi postój, ale o tym w następnej
notce;)

Na razie jest płasko, ciepło, czasem popada, ale generalnie nawigacyjnie
świetnie. Przynajmniej Agi nie męczy bujanie, które jest prawie
nieodczuwalne. Bardziej przypomina to ruchy wagonu pociągu jadącego z dużą
prędkością.




Received: from MPD at Globe Wireless;
Sat, 07 Sep 2013 17:02 UTC
Message-id: 400518545

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz