poniedziałek, 25 listopada 2013

Sto trzy ponad normę

25.11.2013

Niektórzy z Was pewnie zastanawiali się jak wygląda podział pracy w takim
realnym wymiarze na statku. Dzisiaj o czasie pracy.

W związku z tym, że wszędzie obowiązują pewne normy co do maksmymalnego
czasu, a jednocześnie statek pracuje nieprzerwanie, 24h na dobę jednocześnie
nie wioząc ze sobą 100 ludzi, a tak jak w naszym wypadku 20 lub 21 osób
powstaje pewien problem.

Według kontraktu, każdego miesiąca powinienem pracować - co ciekawe swoją
drogą - dokładnie 8 godzin od poniedziałku do piątku. Brzmi znajomo, prawda?
Jednak jak to spełnić kiedy w sobotę i niedzielę też trzeba pracować? W
związku z tym, że musimy pracować ponad tą normę powstała instytucja
nadgodzin kwalifikowanych czy inaczej opłaconych. Z założenia, jako część
stała pensji opłacana jest pewna ilość nadgodzin, które w praktyce i tak
wyrobię. Przyjęto liczbę 103 na miesiąc, uzgodnioną przez związki zawodowe i
armatorów z drugiej strony jako ilość realna do osiągnięcia, a przy tym
niemal zawsze minimalna potrzebna do pełnej operacyjności statku.

W związku z tym, że normalny dzień to dwie, czterogodzinne wachty, czyli
razem 8 godzin biorąc typowy miesiąc z 4 weekendami za same tylko wachty
morskie otrzymujemy już wypracowane 8h x 8 dni weekendów = 64h. Dla oficerów
wachtowych pozostaje więc zaledwie 39h do wypracowania podczas manewrów,
prac portowych czy prac poza wachtowych.

W porcie, system pracy przechodzi w system dwuwachtowy (o podziale pracy
będzie przy innej okazji), co oznacza dla mnie i zmiennika pracę 6/6h czyli
razem 12h na dobę. Innymi słowy dzień roboczy w porcie to nominalnie 4
nadgodziny, a weekend w porcie to aż 12 nadgodzin. Wystarczy więc, że w
ciągu miesiąca trafią się dwa weekendy i od pozostałych 39h należy odjąć
kolejne 16h. Pozostały więc już "tylko" 23h. Każdy roboczy dzień tygodnia do
kolejne 4h, więc 8 dni w porcie i mamy przekroczone płatne nadgodziny tylko
nominalnie, z wacht.

Niestety, statek pracuje ciągle, między wejściem do portu, a wyjściem są
manewry. Odcumowanie statku, manewrowanie do wyjścia w Morze, z pilotem,
kotwiczenie często zajmuje wiele godzin. Taka Panama to 12h pracy bez
przerwy, gdzie najczęściej ok. 6-7h wypada mi "po wachcie". Typowe
odcumowanie statku to ponad godzina, czasem kilka. Wyjście statku z
zalodzonego portu w St. Petersburgu przez kanał lodowy do wrót morskich to
kilka godzin, a cumowanie statku w zalodzonym porcie bardzo często
przekracza 3-4 godziny.

Na tym niestety nie koniec. W porcie bardzo często przechodzimy różne
inspekcje, czasem kilka na raz. Z reguły część danego oficera przechodzi w
czasie swojej wachty (żeby mógł odpocząć po 12h dniu pracy), ale niestety
czasem inspekcje przechodzimy poza godzinami wachtowymi. Dodatkowo każdy z
nas ma swoją "działkę", którą musi nadzorowąć. Akurat w moim wypadku jako
nawigatora i medyka większość moich zadań mogę wykonać w czasie wacht
morskich czy portowych, ale np. kontrola i wydawanie leków, kontrola i
uzupełnianie apteczek czy tzw. Stacji do przemywania oczu, konserwacja
sprzętu medycznego czy prozaiczne leczenie ludzi, lub z drugiej strony
konserwacja anten, sprzętu czy kompasu magnetycznego wychodzi po czasie
pracy.

Ja mam przy tym najmniej czasochłonny dział odpowiedzialności. 3ci oficer ma
w swojej gesti sprzęt ratunkowy i przeciwpożarowy, więc wymaga to od niego w
praktyce dodatkowych 2h dziennie pracy na pokładzie (ok. 100 gaśnic, 4
aparty tlenowe, 12 butli z tlenem, szalupy, tratwy, system spustowy szalup,
pirotechnika, koła ratunkowe, trapy awaryjne, aparaty ucieczkowe, węże
pożarowe i magistrala, hydranty, zawory itd. itp.) Chief z kolei odpowiada
za kontrolę ładunku, więc spędza kolejne, poza wachtowe godziny na
codziennym sprawdzaniu ładowni i kontenerów, a oprócz tego kontroli pracy
bosmana i marynarzy na pokładzie, 3ciego i masy papierkowej pracy.

Jedynie ćwiczenia i szkolenia nie wliczają się do czasu pracy, ale w
praktyce zajmują kilka godzin w miesiącu, więc nie jest to tak wielkie
obciążenie.

Podsumowując typowy dzień pracy to zaledwie 8h, ale już samo uwzględnienie 7
dniowego tygodnia pracy bez dnia wolnego niezależnie czy to Nowy Rok, Święta
czy 1 Maja, przez kolejne 120, a czasem i 150 dni jest uciążliwe. Długie
postoje w portach to już 12-to godzinny dzień pracy bez dnia wolnego. W
rzeczywistości bardzo często ponad typowo lądowe godziny pracy wyrabiamy w
przeciętnym miesiącu 120-160 godzin. Czyli w ciągu roku jest to wypracowany
okągły 1000 nadgodzin:)

Od razu dodam, że przekroczenie 103 nadgodzin nie powoduje wcale wzrostu
pensji. Oficerowie mają wpisaną w zasadzie ciągłą dyspozycyjność, a każda
nadgodzina ponad 103 daje nam dokładnie 0 (zero) dodatku do pensji. Prawda,
że miło?:)
Gwoli ścisłości w pensji ujęty jest również "dodatek za niewykorzystany
urlop", którego "przysługuje" oficerom 9 dni w miesiącu (innymi słowy -
miesiąc pracy powininen obejmować 21 dni roboczych).

Dlatego nie dziwcie się, że czasem słysząc, że komuś tak bardzo źle, bo już
za chwilę poniedziałek i musi iść "znów" do pracy zbywam tylko wymownym
uśmiechem...

Pozdrawiam,
M.


Received: from MPD at Globe Wireless;
Mon, 25 Nov 2013 02:01 UTC
Message-id: 409613189

1 komentarz:

  1. Fajnie napisałeś, jasno i zrozumiale :) Z tymi nadgodzinami to tak ciekawie nie jest, nigdy nie myślałam o tym w ten sposób, ale jak poczytałam to jestem trochę zaskoczona :) Mój M mówi, że na statku jest zawsze poniedziałek, czasem jak rozmawiamy to pyta się co dziś jest bo zwyczajnie nie myśli o tym i ma takie chwile zastanowienia, mówi, że na statku czas jest mierzony w takim stylu (przykład) 3 dni przelotu, załadunek, 2 dni przelotu, wyładunek, 4 dni przelotu załadunek, 3 dni przelotu itd. Załadunek też czasem trwa 2 dni czasem ponad 2 bo to tez różnie bywa. W tym momencie ja mam przed oczami kalendarz i patrze jaki to dzień np 5 grudnia bo np wtedy będzie zasięg, czy wtedy wypłynął itd :) także jak wraca to odpoczywamy pełną parą na kolejne dwumiesięczne poniedziałki :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń