Na dobrą sprawę ostatni raz siedziałem na lotnisku, bodajże również na którymś z niemieckich molochów ponad rok temu. Dokładnie było to w styczniu, po bardzo krótkim pobycie w domu, później na rejs leciałem razem z Agnieszką, na znany statek, ze znanym kapitanem.. Teraz lecę na nowy statek, z nową załogą, w nowe rejony...
Na razie jednak trzeba dolecieć. Przyleciałem z Katowic do Frankfurtu, a za 10 minut zaczyna się boarding do Brukseli...
Pozdrawiam,
M.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz