| Zachód Słońca w Gwinei. |
Być może ktoś z Was trafił na bloga nie znając mnie ani Agnieszki. Być może kogoś zaciekawiły moje opowiadania, zdjęcia, specyfika pracy czy ciekawe porty. Przy tym wszystkim zawsze, gdy chodzi o pewien specyficzny zawód czy dziwne miejsca, które odwiedzają inni ludzie pojawia się pytanie - a jeśli ja chciałbym tak samo to co właściwie muszę zrobić? Czy wymaga to ogromu szczęścia czy wkładu pracy? Jak to właściwie jest z tym pływaniem?
Patrząc z perspektywy muszę przyznać, że trochę "udało mi się". Oczywiście, zdaję sobie sprawę, że mogłem trafić lepiej, pływać teraz za wiele większe pieniądze w topowej firmie. Ale nie uważam, że jestem w złym miejscu. Tak jak poprzednie statki zaczynały mnie męczyć do tego stopnia, że pojawiały się coraz poważniejsze myśli o zmianie firmy, tak teraz faktycznie udało się z jednej strony pozostać w swojej firmie, a jednocześnie zmienić zupełnie statek.
Jednak sama kariera czy jej początek nie jest trudna. System opiera się na międzynarodowych konwencjach, które unifikują w zasadzie ścieżkę niezależnie od tego w jakim kraju się znajdujemy. W innym wypadku byłoby po prostu trudno dobrać międzynarodową załogę szkoloną tak samo z tymi samymi uprawnieniami i do tego uznawanymi przez inne kraje.
Z góry chciałbym uprzedzić, że tak jak swoją ścieżkę znam dobrze z autopsji, tak inne tylko teoretycznie. Jednocześnie na przestrzeni kilku lat już wiem, że nieco zmieniły się wymagania, certyfikaty itd. Dlatego potraktujcie to jako pomoc, a nie podręcznikowy poradnik krok po kroku.
Zacząć można na kilka sposobów. Jedną kwestią będzie ścieżka oficera pokładowego czy mechanika, ale jest też możliwość pracowania w hotelu, na promach, czy nawet jako kucharz. Każde stanowisko ma swoje wymagania, a stanowiska oficerskie wymagają nieco dłuższego opisu. Podstawą zawsze jest wyrobienie książeczki żeglarskiej w Urzędzie Morskim. Kosztuje to niewiele i skomplikowane nie jest. Do tego zestaw podstawowych 4 kursów organizowanych przez wiele ośrodków. Potrzebujemy jeszcze międzynarodowe świadectwo zdrowia i w zasadzie to wystarczy żeby pracować na statku. Każda agencja załogowa podpowie jakie jeszcze kwalifikacje potrzebne są na dane stanowisko. Jeśli mowa o pracy w barze, jako sprzątaczka czy setkach innych profesji na statkach pasażerskich czy promach to brakuje najwyżej kursu zarządzania tłumem czy jakiś specyficznych dla danej firmy, statku czy obowiązków. Jeśli jednak interesuje nas kariera, która doprowadzi kiedyś do zostania kapitanem czy chiefem mechanikiem trzeba włożyć więcej pracy. Musimy iść do szkoły. Do wyboru mamy dwie wyższe uczelnie - Akademie Morskie i kilka prywatnych szkół morskich, które dają nam te same uprawnienia morskie, ale różnią się zupełnie trybem nauki i okresem nauczania. Na koniec, po zakończeniu szkoły, odbyciu praktyk (12 miesięcy) i zdaniu egzaminów państwowych otrzymujemy dyplom oficerski na poziomie operacyjnym. Tutaj już droga otwarta do zostania oficerem. W międzyczasie oczywiście musimy dorobić ogromną ilość certyfikatów i licencji, przejść szkoleń czy innych wymagań, ale ostatecznie droga do oficera jest dość prosta.
![]() |
| Wyjście z Antwerpii. Na zdjęciu w tle kilka samochodowców. |
Problemem staje się przejście przez szkołę (szczególnie Akademie, choć to się powoli zmienia, a poziom sukcesywnie spada), a potem co chyba najtrudniejsze - znalezienie pracy. Po pierwsze jako kadet czy marynarz, które potrzebne są do wypływania wymaganych praktyk, a później na początku swojej oficerskiej drogi. Kolejne rejsy z choćby minimalnym doświadczeniem są już prostsze, bo o pracę naprawdę o wiele prościej. Nie różni się to wiele od szukania pracy na lądzie... "25 lat, 10 lat doświadczenia w zawodzie" :)
Po kolejnych wypływanych latach i kursach dochodzimy do stanowiska oficerskiego na poziomie zarządzania, a następnie do kapitana lub starszego mechanika. Później w zasadzie karierę kontynuuje się już na lądzie jako superintendent czy inny specjalista w biurach, agencjach załogowych czy w portach.
W internecie są dostępne fora internetowe Akademii Morskich, portale internetowe szkół czy nawet pomocna strona Urzędu Morskiego. Zawsze też warto znaleźć jakieś dni otwarte czy spytać znajomych, którzy mają to za sobą. Jeśli ktoś byłby chętny - służę pomocą. Zostawcie maila lub pytania w komentarzu. Dopóki mam internet to je widzę i mogę odpisywać:)
| Górny pokład. Dobre miejsce na grilla;) |

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz